Katarzyna Rygiel: Ekspedycja Kolitz
Katarzyna Rygiel, absolwentka studiów archeologicznych i dziennikarstwa, jest autorką powieści obyczajowych. „Ekspedycja Kolitz” jest jej pierwszą powieścią kryminalną; ukazała się zresztą w ramach serii Klub Srebrnego Klucza, wznowionej przez wydawnictwo Zysk i S-ka.
Akcja powieści rozgrywa się współcześnie. Ewa Zakrzewska, atrakcyjna pani antropolog ze Szczecina, przybywa do Kolic, by pomóc grupie młodych naukowców w prowadzeniu wykopalisk przy starym klasztorze cystersów. Zaprosił ją szef ekspedycji, Piotr, jej dawny chłopak, z którym dziś nic już Ewy nie łączy. Pobyt w Kolicach od pierwszego dnia zapowiada się niezwykle ciekawie, zwłaszcza po tym jak Ewa zostaje wprowadzona w szczegóły czekającej ich wszystkich pracy i wysłuchuje fascynującej historii klasztoru. Ewę drażni jednak trochę to, że Piotr, jak się od samego początku zdaje, liczy na odnowienie dawnej znajomości, jednocześnie zaś wśród studentów bohaterka natrafia na kogoś, kto już od chwili jej przyjazdu zaczyna się nią z wzajemnością interesować. Po południu, gdy Ewa w towarzystwie adorującego ją Roberta zwiedza klasztor, potyka się na niewidocznym występie. Staranie bada podłoże w tym miejscu i zauważa, że kamienna płyta lekko się rusza. Ona i Robert próbują płytę podważyć, co udaje się w końcu po wielu wysiłkach. W głębi, pod warstwą ziemi, znajdują szarobrunatny pakunek. Jest to zawinięty w skórę notatnik.
Jak się okazuje, zawiera on zapiski niejakiego Ottona Kleista. Zapiski te stanowią coś w rodzaju dziennika. Robertowi, znającemu świetnie język niemiecki, przypada rola przetłumaczenia tekstu, Ewa spisuje zaś to, co dyktuje jej Robert. Z dziennika dowiadują się, że ponad sto lat wcześniej do Kolitz przybył młody historyk, Otto Kleist, podążając tropem pewnej rodzinnej tajemnicy, która jak się wydaje, po dziś dzień pozostaje niewyjaśniona.
Ewa czuje, jak przeszłość zaczyna roztaczać nad nią swoją magiczną atmosferę; postanawia, że spróbuje rozwiązać zagadkę sprzed stu lat.
„Ekspedycja Kolitz” to propozycja dla tych, którzy nie przepadają za błyskawicznymi zwrotami akcji i skomplikowanym splotem wątków. Napięcie budowane jest stopniowo, jakby krok po kroku, a wydarzenia toczą się raczej wolno (wyjątkiem jest znaczne przyśpieszenie na samym końcu). Nie jest to w żadnym razie wada książki; ów brak pośpiechu należy raczej traktować jako alternatywę dla tych, którzy najchętniej delektują się treścią i szukają raczej nie sensacji, lecz tajemnicy. Tej ostatniej w książce Katarzyny Rygiel nie brakuje - „Ekspedycja Kolitz” jest dowodem na to, że wątek poszukiwania skarbu jest w literaturze absolutnie uniwersalny.
W książce Katarzyny Rygiel mamy zasadniczo jedną płaszczyznę narracji, tj. wydarzenia rozgrywające się współcześnie. Prolog (także i epilog) cofają nas wprawdzie o ponad sto lat wstecz, mamy tu też cytaty z dzienników Ottona Kleista - fragmenty te są jednak zbyt krótkie, by można mówić o istnieniu drugiej płaszczyzny narracyjnej. Najważniejsze jednak, że wszystko to stanowi harmonijną całość, a rozwiązanie, tak jak należałoby oczekiwać, łączy przeszłość z teraźniejszością.
