Mark Alpert – Teoria ostateczna

Teoria ostateczna

David Swift, profesor zwyczajny na wydziale historii nauki Uniwersytetu Columbia, otrzymuje pewnego dnia niespodziewany telefon. Policja prosi go o natychmiastowe przybycie do szpitala, w którym przebywa Hans Kleinman, emerytowany profesor fizyki, wybitny naukowiec i były asystent Alberta Einsteina. Dawid dowiaduje się tylko, że profesora zaatakowano w jego własnym mieszkaniu; staruszek leży teraz na oddziale intensywnej terapii i jest w stanie krytycznym. Kleinman zdołał jeszcze przekazać sanitariuszom, że chce się koniecznie widzieć z Davidem Swiftem - podał im nawet jego numer telefonu.

David natychmiast udaje się do szpitala. Po drodze zastanawia się, o co Kleimanowi może chodzić, ale przede wszystkim jest bardzo przygnębiony tym, co usłyszał. Profesor był jego promotorem w czasach, gdy David studiował fizykę. Wprawdzie nie udało mu się skończyć tego kierunku, jednak Kleinman i on polubili się na tyle, że od tamtego czasu byli w stałym kontakcie. Gdy David po przeniesieniu się na inne studia zrobił doktorat z historii nauki i zaczął pracę nad książką o współpracy Einsteina z jego asystentami, Kleinman pomógł mu bardzo, dzieląc się chętnie swoimi wspomnieniami z czasów dawnej znajomości i współpracy z geniuszem.

W szpitalu David wstrząśnięty jest widokiem Kleinmana. Ten jednak, mimo że znajduje się w okropnym stanie, najwyraźniej próbuje coś przekazać odwiedzającemu. Krótkie, urwane informacje stopniowo składają się w całość: według Kleinmana nie jest jakoby prawdą, że Albertowi Einsteinowi nie udało się stworzyć tzw. zunifikowanej teorii pola, wyjaśniającej wszystkie siły istniejące w przyrodzie. Einstein mianowicie sformułował tę teorię, jednak z obawy przed tym, że odkrycie to umożliwi produkcję broni jeszcze groźniejszej niż atomowa, postanowił trzymać je w tajemnicy. Jak twierdzi umierający profesor, Einstein przed laty podał mu klucz do tej teorii, a teraz on, Kleinman, chce przekazać Davidowi tę nigdy nie zapisaną przez nikogo informację.

Profesor szepcze mu więc do ucha słowa, które będą należały do ostatnich w jego życiu: to tajemniczy ciąg szesnastu cyfr. David zapamiętuje je, ale skłonny jest raczej podejrzewać, że owe wynurzenia są po prostu majakami konającego człowieka. Nie ma jednak możliwości, by o cokolwiek spytać, bo chwilę później profesor umiera.

Już w ciągu najbliższych kilkudziesięciu minut David przekonuje się jednak, że sprawa jest nadzwyczaj poważna, bo jeszcze w szpitalu zostaje aresztowany przez FBI. Wszystko zatem wskazuje na to, że Kleinman mówił prawdę. Dawid uświadamia sobie przy tym, że obawy Einsteina mogły być w pełni uzasadnione i przyrzeka sobie, że nikomu nie zdradzi tajemnicy.

Niemal cudem udaje mu się wymknąć z aresztu, jednak od tej pory musi bezustannie uciekać i ukrywać się - nie tylko przed agentami Federalnego Biura Śledczego, ale i przed płatnym mordercą, działającym z polecenia nieznanej nikomu organizacji. David, który zdaje sobie sprawę z tego, że nie będzie mógł się ukrywać w nieskończoność, czuje, że powinien sam rozwiązać zagadkę teorii ostatecznej.

Czy uda mu się to? Co może się stać, jeśli tajemnicze cyfry pozna rząd USA lub tropiąca Davida nieznana grupa? Czy możliwe jest, że całemu światu rzeczywiście grozi zagłada?

„Teoria ostateczna” jest pierwszą powieścią Marka Alperta, absolwenta astrofizyki na uniwersytecie w Princeton i redaktora „Scientific American”. To książka bardzo „amerykańska”: autor wyraźnie starał się, żeby napięcie towarzyszyło czytelnikom niemal na każdej stronie powieści - i trzeba przyznać, że doskonale mu się to udało.

Celowi temu dobrze posłużyła m.in. zmienna perspektywa. Rozgrywające się w błyskawicznym tempie wydarzenia śledzimy z punktu widzenia kilku najważniejszych bohaterów, przy czym często ich relacje nachodzą na siebie w czasie. Chwyt ten umożliwia obserwowanie tych samych scen oczami różnych osób; stanowi to dodatkowe urozmaicenie sposobu narracji, tym bardziej że często są to sceny kluczowe dla rozwoju akcji.

Wszystkie pojawiające się w powieści koncepcje naukowe są jak najbardziej autentyczne, jednocześnie zaś przedstawione w tak przystępny sposób, że zrozumie je każdy laik.

„Teorię ostateczną” można więc śmiało zareklamować jako thriller naukowo-polityczny, idealny zwłaszcza dla tych, którzy przy lekturze nastawiają się na szybkie tempo i bardzo duże emocje.

Zbrodnia w Bibliotece