Ile morderstw kryją statystyki? – raport z Niemiec

„Co drugie morderstwo pozostaje niewykryte” – tak brzmiał tytuł krótkiej notatki, która ukazała się w 1998 roku w niemieckich dziennikach. Wiadomość, przekazana przez jedną z agencji informacyjnych, pochodziła z kongresu Niemieckiego Towarzystwa Medycyny Sądowej; zainteresowała ona Sabinę Rückert, redaktorkę hamburskiego czasopisma DIE ZEIT. Rückert postanowiła sama zbadać sprawę i rozpoczęła dziennikarskie śledztwo. Jego efektem jest książka Tote haben keine Lobby (dosł. Zmarli nie mają swojego Lobby), w której na podstawie zebranych materiałów autorka potwierdza przerażającą tezę o ogromnej ciemnej liczbie zakamuflowanych morderstw. Kryją się one wśród przypadków sklasyfikowanych jako zgon z przyczyn naturalnych, wypadek lub samobójstwo.

Przyczyna jest według Sabine Rückert oczywista w Niemczech przeprowadza się zbyt mało sekcji zwłok. Autorka nie poprzestaje jednak na tym stwierdzeniu, stawia kolejne pytania. Dlaczego właściwie liczba przeprowadzanych sekcji jest tak mała? Czy komuś może zależeć na jej ograniczeniu – a jeśli tak, to z jakiego powodu?

Aby udzielić na te pytania odpowiedzi, Sabine Rückert analizuje wszystkie „urzędowe” etapy ostatniej drogi, jaką przebyć musi zmarły od momentu śmierci aż do chwili pochówku. Gdy śledzimy jej wywody, zaczynamy sobie z przerażeniem uświadamiać, że służba zdrowia, policja i prokuratura, jednym słowem wszyscy ci, na których spoczywa odpowiedzialność za stwierdzenie przyczyny zgonu i ewentualnie za przeprowadzenie śledztwa, mniej lub bardziej świadomie przyczyniają się do ukrycia prawdy.

Zaniedbania mają miejsce już na samym początku. Duża część lekarzy wystawiających karty zgonu to osoby, które nie mają doświadczenia ani odpowiednich kwalifikacji, by dokonać prawidłowych oględzin i ustalić przyczynę śmierci. Są to często lekarze domowi bądź też lekarze pogotowia, którzy całymi latami nie mają do czynienia ze zmarłymi, niektórzy wręcz czują odrazę na myśl o dotykaniu i oglądaniu zwłok. W rezultacie nierzadko zdarza się, że lekarz orzeka śmierć naturalną, nawet nie oglądając zmarłego. Jeśli ten był na dodatek w zaawansowanym wieku lub np. chorował na serce, to jak wynika z badań Rückert – prawdopodobieństwo wszelkiego rodzaju zaniedbań niepomiernie wzrasta.

Fakty te są szokujące – wystawiona przez lekarza karta zgonu to przecież swoisty filtr, za którego sprawą przypadki śmierci naturalnej powinny zostać oddzielone od zgonów z przyczyn nienaturalnych bądź też niewyjaśnionych.

Osobną kategorię stanowią tu sprawy, w których do zmarłego wezwana zostaje również policja kryminalna. Połowa z kilkuset lekarzy biorących udział w anonimowym badaniu przyznała, że w ich praktyce zdarzało się, iż funkcjonariusze wywierali na nich nacisk, żądając zakreślenia rubryki „zmarł śmiercią naturalną” – oczywiście po to, by oszczędzić sobie pracy związanej ze wszczynaniem oficjalnego postępowania. „Przecież każdy widzi, że to śmierć naturalna” – ta wypowiedź według jednego z badanych nazbyt często pada z ust funkcjonariuszy wezwanych na miejsce znalezienia zwłok.

Na tym etapie typowe są również innego rodzaju zaniedbania, które w ogólności można sklasyfikować jako uproszczenia sprawy ze względu na okoliczności zewnętrzne. Oto typowe przykłady: zmarły znaleziony z pętlą na szyi niemal automatycznie uznawany jest za samobójcę; rozbite o drzewo auto z martwym kierowcą w środku nie może być niczym innym, jak tylko wypadkiem.

W takich okolicznościach zatem nie dochodzi do sekcji, mimo że śmierć nie nastąpiła z przyczyn naturalnych, choć jak wskazują liczne przykłady, sekcja mogłaby ujawnić przypadki morderstwa.

Wiele zależy też od prokuratora. Otrzymuje on od policji akta sprawy dotyczące zmarłego, którego śmierć uznano za niewyjaśnioną lub nienaturalną, i musi podjąć decyzję o tym, czy konieczna jest sekcja zwłok, czy też można poprzestać na ustaleniach policji. Na to, czy prokurator zarządzi sekcję, ma wpływ szereg czynników, m.in. „tradycje” panujące w danej instytucji (są prokuratury, w których z zasady wydaje się bardzo mało takich zarządzeń) oraz jakość współpracy z policją (jak również jakość pracy tej ostatniej – informacje o sprawie prokurator czerpie przecież wyłącznie z materiałów przygotowanych przez funkcjonariuszy).

Jak brzmi zatem odpowiedź na pytanie, dlaczego w Niemczech liczba przeprowadzanych sekcji zwłok jest tak mała?

Autorka, daleka od zrzucania ciężaru odpowiedzialności wyłącznie na lekarzy, policję i prokuraturę, wnika w problem znacznie głębiej. Jej teza brzmi tak: Mała liczba sekcji, związana ze spadkiem znaczenia medycyny sądowej jako gałęzi nauki, to efekt sprzężenia wielu wzajemnie napędzających się czynników. Niemiecki system procedur obowiązujących przy oględzinach zwłok jest skonstruowany wadliwie; ustawa zobowiązuje każdego lekarza do tego, by w razie potrzeby dokonał oględzin i wystawił kartę zgonu. Tymczasem prawidłowe określenie przyczyny śmierci jest nawet i dla specjalisty zadaniem niezwykle trudnym. Z kolei zbyt mała liczba etatów w policji prowadzi do niewyobrażalnego obciążenia funkcjonariuszy; to ten czynnik właśnie, nie zaś brak dobrych chęci czy umiejętności, jest pośrednią przyczyną wielu zaniedbań ze strony śledczych. I wreszcie kwestia ostatnia, równie istotna sekcje zwłok są bardzo drogie, więc państwo zainteresowane jest raczej w ograniczaniu, a nie zwiększaniu ich liczby.

Książka Sabine Rückert (podtytuł: „Ciemna liczba zakamuflowanych morderstw”) ukazuje szczególnie drastyczny aspekt problemu niewykrytych zabójstw – tych, które popełniane są na dzieciach, przeważnie przez własnych rodziców. Na konkretnych przykładach zobaczyć można, w jaki sposób przypadki śmierci tych najbardziej bezbronnych wymykają się spod kontroli państwa, stając się jedynie częścią składową owej przerażającej „ciemnej liczby”.

Sabine Rückert (ur. 1961 w Monachium), absolwentka komunikacji społecznej, obecnie redaktorka czasopisma DIE ZEIT, jest laureatką licznych nagród. Jej książka Tote haben keine Lobby. Die Dunkelziffer der vertuschten Morde ukazała się po raz pierwszy w 2000 roku.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Hoffmann und Campe z Hamburga za zgodę na opublikowanie tłumaczenia fragmentu książki.

Czytaj fragment z książki Sabine Rückert Tote haben keine Lobby