Fragment z książki Sabine Rückert pt. „Tote haben keine Lobby”

Copyright © 2000 by Hoffmann und Campe Verlag, Hamburg

Tote haben keine Lobby
Die Dunkelziffer der vertuschten Morde

von Sabine Rückert (Autor)

ISBN: 978-3-455-11287-0
Seiten: 240
Grösse: 12,5 x 20,5 cm
Erschienen am: 18. August 2000 in Hamburg

Między rokiem 1990 a 1995 w Instytucie Medycyny Sądowej w Münsterze zbadano 274 przypadki śmierci niemowląt i małych dzieci, co do których nie zachodziło wcześniej żadne konkretne podejrzenie o zabójstwo, a nawet nie domniemywano śmierci nienaturalnej (Du Chesne i in. 1996). 167 razy wydano sądowne zarządzenie obdukcji, 107 razy przeprowadzono naukową sekcję zwłok celem zbadania przyczyn śmierci każdego dziecka. Sekcje wydobyły na światło dzienne rzecz przerażającą z 274 nieżywych dzieci ośmioro zostało zamordowanych. Pięć zabójstw wykryto za sprawą sekcji sądowych, trzy pozostałe dzięki materiałowi pochodzącemu z sekcji naukowych.Oto w skrócie opisy trzech zabójstw wykrytych za sprawą badań naukowych.Przypadek 1. Pięciotygodniowe niemowlę płci męskiej zostaje znalezione przez matkę martwe w łóżeczku. Po przeprowadzeniu oględzin zwłok zostaje wystawione zaświadczenie o śmierci łóżeczkowej. Prokuratura wydaje zwłoki. Rodzice wyrażają zgodę na przeprowadzenie sekcji naukowej. Podczas badania lekarze stwierdzają wybroczyny krwawe na jądrach, złamania żeber i sine plamy na ramionach i nogach; ustalają, że dziecko cierpiało na odwodnienie i niedożywienie. Prawdopodobna przyczyna zgonu: śmierć z pragnienia w następstwie zaniedbań i znęcania się.Przypadek 2. Dziesięciotygodniowe niemowlę płci męskiej leży martwe w łóżeczku. Lekarz dokonujący oględzin podejrzewa śmierć łóżeczkową. Przeprowadzona za zgodą rodziców naukowa sekcja zwłok ujawnia następujący stan rzeczy: niemowlę jest niedożywione i odwodnione, zmarło z powodu obustronnego zakrzepu żyły nerkowej z jednoczesnym zawałem nerki. We krwi wykazano obecność kokainy. Matka twierdzi, że podała dziecku biały proszek na kaszel; proszek ten miał jej wcisnąć do ręki jej partner. Później matka wycofuje to zeznanie. Nie wyjaśniono, w jaki sposób narkotyk przedostał się do organizmu dziecka.

Przypadek 3. Osiemnastomiesięczna dziewczynka umiera jak wynika z karty zgonu śmiercią naturalną. Przypuszcza się, że przyczyną śmierci była choroba przemiany materii. W klinice patolodzy przeprowadzają sekcję zwłok i stwierdzają ogniskowe zapalenie płuc. Kilka tygodni później u rodzeństwa i ojca zmarłego dziecka występuje gorączka, skurcze i delirium. Przeprowadza się ekshumację i ponowne badanie sądowo-lekarskie martwego dziecka. Jako przyczynę śmierci określa się teraz zatrucie klozapiną. Sprawczynią była matka cierpiąca na psychozę.

Sekcje zwłok zarządzane przez sądy dotyczyły z reguły starszych dzieci, których nagłego zgonu nie dało się wyjaśnić uniwersalną diagnozą stwierdzającą śmierć łóżeczkową. Warto przedstawić w skrócie trzy przypadki także i z tej grupy.

Przypadek 1. Trzyletni chłopiec zostaje znaleziony przez matkę martwy w sypialni. Chłopiec nie ma żadnych zewnętrznych obrażeń. Badanie sądowo-lekarskie wykazuje: podbiegnięcia krwawe wskazujące na uduszenie, punkcikowate wybroczyny w tkankach miękkich szyi, wcześniejsze złamanie kości piszczelowej. Dziecko zmarło wskutek uduszenia. Śledztwo policyjne wykazuje, że nad dzieckiem znęcano się już wcześniej.

Przypadek 2. Czteroletni chłopiec będący pod nadzorem przyjaciela matki miał rzekomo przewrócić się w kuchni. Na jego brodzie znajduje się duża rana szarpana. Próby reanimacji dokonywane przez lekarza pogotowia nie przynoszą efektu. Zaledwie przed dwoma dniami dziecko wypisano ze szpitala, gdzie przez okres trzech tygodni leczone było z powodu urazu głowy po rzekomym upadku na basenie. Podczas sekcji okazuje się, że w jamie brzusznej znajduje się prawie litr krwi; wątroba jest rozerwana. Na twarzy występuje zasinienie, na szyi widać ślady palców. Przyczyna śmierci to uderzenia zadane ofierze w brzuch.

Przypadek 3. Czteroletnia dziewczynka traci przytomność rzekomo z powodu bólów brzucha. Rodzice mówią lekarzowi pogotowia, że w ostatnich miesiącach często bolał ją brzuch. Dziecko umiera jeszcze w drodze do szpitala. Wynik sekcji: zapalenie otrzewnej spowodowane pęknięciem jelita. Dziecko zmarło na skutek obrażeń powstałych od kopniaków.

Alarmujące wyniki analizy z Münsteru wskazują, że zarówno rutynowo wykonywane sekcje sądowe (przy których w żadnym wypadku nie zachodziło podejrzenie zabójstwa), jak i sekcje naukowe, podejmowane w celach czysto poznawczych, za każdym razem wydobywały na światło dzienne 3 procent zabójstw, które w przeciwnym razie pozostałyby nie wykryte.

Względna częstotliwość zabójstw wykrywanych w obu rodzajach sekcji
(sekcje sądowe i naukowe)

Ze względu na praktycznie taką samą częstotliwość zabójstw w obu grupach – piszą autorzy, profersor Bernd Brinkmann, docent Alfred Du Chesne i dr Thomas Bajanowski – można domniemywać o braku efektywności stosowanych przez prokuraturę kryteriów wyboru w wypadkach śmierci dzieci. A mówiąc bez ogródek, wygląda to tak, że decyzja, które dziecko zostanie poddane sekcji, a które nie, nie jest przedmiotem gruntownych analiz, lecz pozostaje mniej lub bardziej kwestią przypadku.

Medycy sądowi z Münsteru ostro krytykują też lekarzy dokonujących oględzin zwłok. Twierdzą, że co najmniej w czterech z ośmiu zabójstw zewnętrzne oznaki użycia siły są widoczne i powinny zwrócić uwagę doktorów, jeśli ci wykazaliby choćby odrobinę staranności. Ogółem w materiale sekcyjnym uznanym (przed autopsją) za nie budzący podejrzeń, czyli w podgrupie wszystkich zbadanych przypadków, co trzydziesty miał się okazać zabójstwem. Trzeba przy tym jeszcze uwzględnić, że bardzo wielu rodziców nie wyraziło zgody na sekcję naukową zmarłego dziecka. Można żywić obawy, że w grupie tej kryją się kolejne zabójstwa.

Ponadto badaczom rzuciło się oczy, że w wypadku dzieci zmarłych w pierwszym roku życia zdecydowanie rzadziej zarządzano sekcję sądową. Powód w pierwszych dwunastu miesiącach śmierć łóżeczkowa występuje szczególnie często. Dlatego też lekarze i prokuratorzy nierzadko zbyt pochopnie zadowalają się tym wyjaśnieniem i nie zajmują się więcej sprawą. Münsterscy lekarze sądzą zatem, że w tej grupie niewykryte morderstwa to w Niemczech więcej niż przeciętna. Przypuszczają, że rocznie dochodzi mniej więcej do dwudziestu ukrytych („zakamuflowanych”) zabójstw dzieci w pierwszym roku życia. Wskaźnik sekcji przeprowadzanych na dzieciach jest jednak ogółem pięciokrotnie wyższy niż w wypadku osób dorosłych. Gdyby i dorosłych poddawano sekcjom z taką samą częstotliwością, także i tu wyszłaby na światło dzienne spora liczba zabójstw pozostawiających niewiele śladów oceniają lekarze sądowi.

Poza tym ta ciemna liczba przestępstw wzrasta, gdyż w Niemczech przeprowadza się bardzo niewiele sekcji. Zaledwie 1 do 2 procent ciał trafia do zakładów medycyny sądowej. Pozostałe 6 procent jest badane w klinikach przez patologów, którzy nie posiadają wiedzy kryminalistycznej i trzymają się przede wszystkim orzeczeń lekarskich i podanych tam przyczyn zgonu. W Finlandii natomiast wskaźnik przeprowadzanych sekcji jest znacznie wyższy niż w Niemczech: 35 procent – a 15 procent z nich wykonują lekarze sądowi. W Finlandii także wskaźnik zabójstw jest znacznie wyższy – podczas gdy w Niemczech w ostatnich pięciu latach (1994 do 1998) na dziesięć tysięcy zmarłych przypadało przeciętnie dwudziestu zabitych, to w Finlandii było ich trzydziestu trzech. Wiele przypadków morderstw odkrywa się tam dopiero podczas autopsji. Pod względem liczby udowodnionych zabójstw Finlandia wyprzedza także swoich skandynawskich sąsiadów. Bez względu na trudności nastręczające się przy porównywaniu statystyk policyjnych różnych krajów da się jednak zauważyć pewną tendencję. Pozostaje tylko pytanie – czy porównywalne liczby ze Skandynawii stanowią poszlakę wskazującą na rozmiary ciemnej liczby przestępstw? Czy istnieje zatem związek między liczbą zabójstw ujętych w statystyce a częstotliwością przeprowadzania sekcji? Na to wygląda.

Przemawia za tym w każdym razie wynik badania przeprowadzonego w Instytucie Medycyny Sądowej w Monachium. Między rokiem 1911 a 1975 zarejestrowano tam tylko sześć przypadków znęcania się nad dziećmi ze skutkiem śmiertelnym, czyli w przybliżeniu tylko jeden przypadek na dziesięć lat (!). Gdy w sposób celowy i na szerszą skalę zaczęto poddawać zwłoki dzieci sekcjom, między rokiem 1990 a 1995 udało się udowodnić około dwudziestu przypadków, czyli jeden na trzy miesiące (!).

O występowaniu innych drastycznych spraw pozwala też przypuszczać badanie przeprowadzone przez lekarza sądowego profesora Reinharda Vocka w Lipsku. Porównał on liczby dotyczące wypadków zakończonego zgonem znęcania się nad dziećmi i ich zaniedbywania w NRD w latach 1985-1989 z odpowiednimi liczbami w RFN. Rezultat: w NRD zadręczono na śmierć odpowiednio dwa razy więcej dzieci niż na zachodzie. Jedynej przyczyny takich wyników można się doszukiwać w bardzo wysokim wskaźniku przeprowadzanych obdukcji, które w NDR były powszechne – w porównaniu z RFN był to precyzyjny system nadzoru; w toku tak zwanych sekcji urzędowych otwierano 30 do 40 procent ciał. W odniesieniu do dzieci poniżej szesnastego roku życia powszechny był nawet stuprocentowy wskaźnik przeprowadzanych obdukcji. A przy tym stwierdzano całkiem sporo zakamuflowanych zabójstw.

Owe sekcje administracyjne nie były zarządzane przez sądy, lecz odbywały się dla dobra higieny publicznej. W NRD – oprócz sekcji sądowych przeprowadzanych w wypadku podejrzenia o zabójstwo – automatycznie poddawano obdukcji także każdego, kto umarł śmiercią nienaturalną, niezależnie od tego, czy chodziło ewidentnie o samobójcę, czy też o ofiarę wypadku. Poza tym otwierano wszystkich niezidentyfikowanych denatów, wszystkich zmarłych, których przyczyna zgonu nie była oczywista, wszystkie kobiety, które zmarły podczas ciąży, porodu i w połogu, wszystkie dzieci, które urodziły się martwe. Autopsji poddawano też z reguły zmarłych, którzy cierpieli na infekcje, choroby zawodowe i nowotworowe, jak również ludzi, którzy zmarli po transplantacji narządów i szczepieniach ochronnych.

Uta Romanowski z Instytutu Medycyny Sądowej w Halle zestawiła kiedyś wszystkie zabójstwa z lat 1981-1990, wykryte w jej instytucie dzięki sekcjom administracyjnym – było ich dziewiętnaście. Stanowi to 8,7 procenta zabójstw ogółem poddanych obdukcji w Halle w tym okresie. Dzielą się one w następujący sposób:

Wyniki obdukcji Liczba Dane w karcie zgonu
Dzieciobójstwo 2 Dziecko urodziło się martwe
Uszkodzenie ciała ze skutkiem śmiertelnym 7 Znaleziony martwy
Zabójstwo umyślne 4 Zatrucie alkoholem
Upadek ze schodów
Ogółem 19  

Zabójstwa wykryte w Halle w latach 1981-1990 dzięki sekcjom administracyjnym

Przy zabójstwach dzieci lub znęcaniu się nad dzieckiem ze skutkiem śmiertelnym lekarz dokonujący oględzin zwłok zawsze zakładał, że dziecko urodziło się martwe lub że nastąpiła śmierć łóżeczkowa. U siedmiu zabitych dorosłych osób nie zdołał nawet ustalić przyczyny zgonu, w wypadku czterech morderstw postawiona diagnoza mówiła o zatruciu alkoholem i upadku ze schodów.

Następny diagram ilustruje liczbę zabójstw wykrytych w Halle na przestrzeni lat dzięki sekcjom administracyjnym.

Liczba zabójstw wykrytych dzięki sekcjom administracyjnym

W latach 1982-1986 w przybliżeniu co dziesiąte zabójstwo wykrywano dzięki sekcji administracyjnej, w roku 1990 wręcz co czwarte, a nawet co piąte.
W tym kontekście jest rzeczą zdumiewającą, że Republika Federalna Niemiec (która w porównaniu z państwem policyjnym, jakim było dawne NRD, ma znacznie wyższy wskaźnik przestępczości) nie wzięła przykładu ze znacznie staranniejszych zwyczajów dochodzeniowych NRD. Wręcz przeciwnie – po przełomie nie tylko że nie wprowadzono państwowej instytucji sekcji administracyjnej na zachodzie, ale też odgórnie zlikwidowano ją jeszcze na wschodzie.

Przekład: Roland Czarnecki
www.RolandCzarnecki.pl